Strona Główna Fora dyskusyjne Forum ogólne Burza mózgów?

Wyświetla 1 wpisów z $
  • Autor
    Wpisy
  • #28063
    Piotr WxxxPiotr Wxxx
    Uczestnik

    Siema.

    Czy nie odnosicie wrażenia, że w świecie wędkarskim brakuje tzw “burzy mózgów”? Przynajmniej  w naszym kraju. Wszystko jest robione na opak, nawet przepchnięte nowinki typu “złów i wypuść” albo “widełki”, w niektórych obszarach są anty rozwojowe. Dlaczego tak wielu ludzi daje się omamić i tkwi w marazmie zwanym “regulaminem”, który został napisany w 1985 roku?

    Wszystkie dotychczasowe “zmiany” opierają się na tym, a nie zmieniają samej istoty, która zwie się donośnie “regulaminem”. Dlaczego ludzie zarządzający kołami kompletnie ignorują innowacyjność oraz naukę ichtiologiczną?

    Przykłady?

    1. Czy może mi ktoś napisać czy ostatnimi czasy wystosowano petycje do okręgu o zmiany dotyczące np. dobowych limitów Szczupaka? Na naszych wodach występuje perfidny deficyt tego gatunku, ale nic nie słychać o tym aby ktoś działał.

    2. Dlaczego w dalszym ciągu uznajemy, że dotychczasowe zapiski dotyczące wymiarów ochronnych są słuszne? Dlaczego każdy gatunek traktujemy równo i uważamy, że zapiski dotyczące, Sandacza, Suma, będą tak samo dobre dla Szczupaka? Są kraje, w których np. nie występuje okres ochronny, są gorsze pod względem klimatycznym, a i tak populacja tej ryby ma się lepiej. Fakt, jest to gatunek “chłodnolubny”, ale faktem też jest to, że cieplejszy klimat służy przyrostom.

    Nie chodzi mi o widełki, nie chodzi mi o wydłużenie okresu ochronnego, który swoją drogą jest mega nieefektywny. Chodzi mi o te przeklęte wymiary ochronne, które niszczą populacje tej niesamowitej ryby.

    Teraźniejszy zasady są kompletnie sprzeczne.

    Z jednej do 30 kwietnia chronimy ryby dojrzałe nakładając okres ochronny, a następnie od 1 maja przyzwalamy na rzeź tych samych ryb, które dzień wcześniej były chronione.

    Gdzie tutaj jest sens? Jak populacja ma się odrodzić gdy z roku na rok “klasa średnia” znika z naszych wód?

    3, Dlaczego w dalszym ciągu określenie połowu jest stawiane na równi z “beretowaniem”? Jaki sens mają łowiska “złów i wypuść” w chwili gdy nie można na nich łowić z powodu okresów ochronnych?

    Napiszę więcej…

    Jaki w teraźniejszej sytuacji sens ma jakikolwiek zapisek dotyczący tego zagadnienia? Z tego co mi wiadomo to okręg w Katowicach odbetonował metodę spinningową i przyzwolił na łowienie ryb w okresie tzw. “ochronnym”, ale zakazał tylko i wyłącznie zabierania ich. Czyli “złów i wypuść” w czystej postaci.

    #28064
    Mariusz SzalejMarszal
    Uczestnik

    Witaj.

    Zacznę od końca Twojego wpisu. Łowiska “złów i wypuść” to aktualnie najbardziej rozsądne rozwiązanie dla wód górskich lub inaczej, “wód krainy pstrąga i lipienia” ponieważ każda zabrana ryba  z takiego łowiska to znacząca strata dla niego i dla nas. Zagadnienie okresów ochronnych to również istotny element ochrony ryb szlachetnych ponieważ w takich okresach nie powinno pakować się z wędziskiem w obszary, które należy w tym czasie omijać z przyzwoitości i dbałości o gatunki chronione. Przykład? Łowienie pstrągów na gniazdach tarłowych na spinning. Gdybyśmy pozwolili i zaczęli akceptować spinningowanie w okresie ochronnym w takich miejscach, znalazłoby się wielu chętnych do złowienia agresywnego pstrąga stojącego na gnieździe. Oczywiście nie ma takiego zakazu ale jest niepisany nakaz przyzwoitości i to przynajmniej w części działa. Poza tym przynęta spinningowa uzbrojona jest często w dwie kotwice czyli sześć grotów. jakie to czyni szkody pstrągom po kilku obrotach chyba nie musze pisać. Najwyższy czas zawalczyć o zbrojenie przynęt stosowanych przez spinningistów na wodach krainy pstrąga i lipienia w haki z pojedynczym grotem. Jeszcze przez swoim muchowym czasem łowiłem tak uzbrojonymi przynętami i nie zdarzyło się, aby drugi hak wydłubał pstrągowi oko lub poharatał skrzela, jak to dzieje się przy dwóch kotwicach nad wyraz często.

    Jeśli chodzi o petycje w zakresie zmniejszenia limitów ilościowych i wymiarów ochronnych, Koło “Grodzkie” od wielu lat składa takie wnioski do ZO. Niestety przepada ich zdecydowana większość. Oczekiwania łowiących  sprowadzają się do wyżerania z wód drapieżników. Nadziei na zmianę nie widzę. Wnioski nasze dotyczyły szczupaka, sandacza i okonia. Tylko w przypadku tego ostatniego nastąpiła delikatna odwilż (limit 10 szt.).

    Termin zakończenia okresu ochronnego zawsze będzie graniczny i argument, że jednego dnia nie można łowić danego gatunku a następnego już tak to trochę archaiczny argument. Zawsze będzie jakaś granica, w tym przypadku granica daty.

    Mariusz Szalej

    #28065
    Mariusz SzalejMarszal
    Uczestnik

    Aby wpisy nie były zbyt długie, zamieszczam następy, tym razem dotyczący wspomnianej przez Ciebie “burzy mózgów”. Zapraszamy na zebrania walne, które w każdym Kole za chwilę bedą miały miejsce. Tam są przedstawiciele Zarządu Okręgu, tak można przedstawiać swoje wnioski i propozycje, tam w końcu można też uzyskać wsparcie Zarządu Koła i postawić wniosek (odpowiednio uzasadniony), który może zostać przyjęty jako wniosek Walnego i skierowany do odpowiedniego Organu PZW. Oczywiście wniosek, który kieruje się do np. ZO musi zawierać treść, do której ZO może odnieść się w ramach posiadanych kompetencji. Dlatego tak ważne jest umiejętne i rzeczowe formułowanie wniosków i poparcia dla nich a “burza mózgów” niestety takiego kryterium często nie spełnia i poza ubiciem sieciowej piany niestety do niczego nie doprowadzi. Trzeba po prostu włączyć się w działania wędkarzy, te oddolne przede wszystkim, wesprzeć tych zdeterminowanych. To działanie musi przybrać realne wymiary a nie jedynie formułę wpisywania żuczeń i zażaleń. Zapraszamy do działania.

    Mariusz Szalej

    #28066
    Piotr WxxxPiotr Wxxx
    Uczestnik

    “Zacznę od końca Twojego wpisu. Łowiska “złów i wypuść” to aktualnie najbardziej rozsądne rozwiązanie dla wód górskich lub inaczej, “wód krainy pstrąga i lipienia” ponieważ każda zabrana ryba  z takiego łowiska to znacząca strata dla niego i dla nas.”

    To się dotyczy każdego gatunku i każdej wody. Muszkarze i wielbiciele lekkiego spinningu ameryki nie odkryli. Chodzi o samą definicje “złów i wypuść”, niezależnie od tego na jakich wodach została wprowadzona.

    “Zagadnienie okresów ochronnych to również istotny element ochrony ryb szlachetnych ponieważ w takich okresach nie powinno pakować się z wędziskiem w obszary, które należy w tym czasie omijać z przyzwoitości i dbałości o gatunki chronione. ”

    Mój post do tego typu rozumowania właśnie się odnosił. Przecież cała ta populistyczna nagonka o “świętym spokoju” dla ryb w okresie PRZYGOTOWAWCZYM do tarła, bo samo tarło trwa chwile jest abstrakcją.

    Wielu ludzi argumentuje to “rybim stresem”, który wywołuje hol, ale środowisko naukowe jest niezbyt przekonane do tego typu ideologi. Zwłaszcza teraz gdy wędkarze mają kolosalny wybór w kwestii sprzętu. Spora rzesza ludzi myli “stres” ze zwykłym zajechaniem ryby przez długi hol.

    To generuje kolejne pytanie. Jeśli nie można w 100% wyselekcjonować ryby, chodzi mi o to, że np. na 10 cm gumę czy woblera uderzy KAŻDY gatunek drapieżnika, to jaki sens jest się bawić w zakazy skoro natura pokazuje, że jest on niczym nie poparty? Troska o ryby? Mega naciągane.

    Następne pytanie. Czy takowy zakaz w postaci okresów ochronnych nie przyczynia się do szkód? Ludzie praworządni idą nad wodę typu np. Wrzeszczyn, na której nielicznie, ale występują potężne pajki, trzymając w ręku zestawiki okoniowe… Co się dzieje? “Kolczykowanie” ryb gumkami, ponieważ nikomu do głowy nie przyjdzie założyć np. wolframu albo fluorocarbon, ponieważ “somsiad” zaraz oskarży Cię o kłusownictwo.

    Ale to i tak optymistyczny akcent. Najgorszy jest udany hol takiego osobnika na takim zestawie. Każdy z nas wie ile czasu trwa wyciągnięcie ryby 100+ na kijku do 10 gram, takie podejście jest absurdalne i przyczynia się do potencjalnego dobijania ostatnich “białych kruków” na naszych wodach.

    “Poza tym przynęta spinningowa uzbrojona jest często w dwie kotwice czyli sześć grotów. jakie to czyni szkody pstrągom po kilku obrotach chyba nie musze pisać.”

    Sorki, ale nikt mi nie wmówi, że kwestia zbrojenia jest najistotniejszą kwestią. Być może dla pstrąga i tak jest, ale w naszych wodach występują inne gatunki. Nawet na rzekach “pstrągowych” można połapać ładne okonie, dlatego kwestie zbrojeń uważam za mega naciąganą.

    “Jeśli chodzi o petycje w zakresie zmniejszenia limitów ilościowych i wymiarów ochronnych, Koło “Grodzkie” od wielu lat składa takie wnioski do ZO. Niestety przepada ich zdecydowana większość. Oczekiwania łowiących  sprowadzają się do wyżerania z wód drapieżników. Nadziei na zmianę nie widzę. Wnioski nasze dotyczyły szczupaka, sandacza i okonia. Tylko w przypadku tego ostatniego nastąpiła delikatna odwilż (limit 10 szt.).”

    Inne koła się pod tym nie podpisują?

    “Termin zakończenia okresu ochronnego zawsze będzie graniczny i argument, że jednego dnia nie można łowić danego gatunku a następnego już tak to trochę archaiczny argument. Zawsze będzie jakaś granica, w tym przypadku granica daty.”

    Moja wypowiedź nie dotyczy samej daty, ale ideologi, która jest niezbyt racjonalna z punktu widzenia intelektualnego.

    “burza mózgów” niestety takiego kryterium często nie spełnia i poza ubiciem sieciowej piany niestety do niczego nie doprowadzi. Trzeba po prostu włączyć się w działania wędkarzy, te oddolne przede wszystkim, wesprzeć tych zdeterminowanych.”

    Do wszystkiego jest potrzebny pomysł, a nie bezmyślne machanie szabelką. Wiem, że bicie piany jest bardzo popularne, ale dotyczy one również spotkań na walnym itd. Wpierw trzeba wiedzieć o co chce się walczyć i napisać z głową zasady na nowo. Dopiero później wypadałoby działać, najważniejszy jest “projekt”, który musi mieć miejsce w sferach własnie oddolnych takich jak koło.

    #28086
    Marcin SikoraMarcin Sikora
    Uczestnik

    Najwyższy czas zawalczyć o zbrojenie przynęt stosowanych przez spinningistów na wodach krainy pstrąga i lipienia w haki z pojedynczym grotem.

    popieram w 100%.

    #28087
    Marcin SikoraMarcin Sikora
    Uczestnik

    Tylko że niewiele to zmieni .Pojawiają się co rusz nowe obostrzenia regulaminowe , Moda na wypuszczanie ryb trwa już dosyć długo niby powinno być lepiej ale na razie efektów tego nie widać nigdzie. I tutaj warto zacząć od przykładu odcinków no kill na Bobrze .. minoł tydzień sezonu przez rzekę przetoczył się tabun nie byle jakich wędkarzy, efekty każdy zna . 3 razy byłem w okolicach Wlenia a kontroli nie widziałem . W Legnicy podeszli do tematu na poważnie, Dziadek dostał ponoć za 10 pstrągów 2000 zł kary i to już raczej przemówiło do jego rozumu. Także póki wody nie będą właściwie chronione ,póki kłusownicy i ludzie którzy nie przestrzegają przepisów nie będą czuli jaka kara im grozi ciężko będzie o lepsze czasy .

    #28102
    Piotr WxxxPiotr Wxxx
    Uczestnik

    Kara elegancka, ale nie ma też się co czarować, że to kropla w morzu potrzeb. Kolejną sprawą jest to, że nasze społeczeństwo na takie kary zareaguje w sposób kompletnie odmienny do zamierzonego. Zapewne tym bardziej będą się bawić w beretowanie, ponieważ “koszta” takiej zabawy drastycznie wzrastają.

    Prawda jest taka, że trudno uregulować coś jeszcze, ponieważ reguluje się praktycznie wszystko. Już dochodzi do kuriozum i zakazuje się metod połowu… Przykład? Vertical… To jak z np. samochodami, przecież samochód nie zabija, tylko kierowca.

    Dlatego z uporem maniaka uważam, że nasze wędkarstwo potrzebuje nowego i czegoś kompletnie innego od teraźniejszych standardów.

    Na nieefektywne, bezsensowne i niedziałające zakazy, dokładamy kolejne zakazy. No przecież to absurd.

Wyświetla 1 wpisów z $
  • Musisz się zalogować, żeby odpowiedzieć w tym temacie.