Kilka bieżących informacji z Pilchowic.

Spuszczanie wody ze zbiornika w Pilchowicach weszło w krytyczną fazę. Wody stale ubywa, a do całkowitego opróżnienia zbiornika pozostało już tylko kilka dni. Całość dopływającej wody Bobru kierowana jest do sztolni obiegowej, znajdującej się na prawym (patrząc z nurtem) brzegu zbiornika. Jezioro powoli przypominać zaczyna rzekę.

Jest to o tyle trudny moment, że przy tak znacznym obniżeniu poziomu wody odsłonięte zostały namuliska, które przez dziesiątki lat gromadziły się na dnie jeziora. Dochodzi do obsuwania się mułu i jego mieszania z płynącą wodą. Osady zawierają ładunek chemiczny pochodzący z zanieczyszczeń niesionych przez rzekę oraz skażenie biologiczne. Dodatkowo, po zmieszaniu z wodą, oddziałują mechanicznie na zdolność ryb do pobierania tlenu z otoczenia.

Skrzela ryb zbudowane są z bardzo cienkich blaszek skrzelowych, przez które przepływa krew. Woda opływająca skrzela dostarcza tlen, który przenika do krwi, a jednocześnie odbiera z niej dwutlenek węgla. Aby wymiana gazowa przebiegała sprawnie, powierzchnia skrzeli musi pozostawać czysta i mieć bezpośredni kontakt z wodą. Zawiesina, która obecnie znajduje się w wodzie, znacznie utrudnia ten proces. Osady zaklejają powierzchnię blaszek skrzelowych. Dochodzi również do intensywnego wydzielania śluzu, co dodatkowo ogranicza efektywność oddychania.

Woda w zbiorniku przypomina błotnistą maź, co przy obecnej pogodzie przyspiesza jej nagrzewanie i dodatkowo przyczynia się do spadku zawartości tlenu. Rokowania nie są więc dobre i nikt nie ukrywa, że należy liczyć się ze stratami. Wśród osób z którymi rozmawiałem widać jednak było zaangażowanie i traktowanie tematu bardzo serio. Zarówno osoby ze strony wykonawcy, Taurona jak i zarządu okręgu cały czas dyskutowały, szukając sposobu na minimalizowanie strat.

Za odłów ryb odpowiada inwestor – Tauron PE. Od tygodnia kontrolowane są warunki tlenowe oraz obserwowane przemieszczanie się ryb. Działa również zespół doświadczonych ichtiologów wyposażonych w sprzęt do badania natlenienia wody. Kluczowe było ustalenie miejsc gromadzenia się ryb. Rozważano użycie echosond z techniką live, której gotowi byli użyczyć nasi wędkarze, ale ostatecznie ustawione zostały siatki pozwalające określić miejsca odłowu. Przy tak intensywnym zamuleniu żadna echosonda nie jest w stanie zapewnić wiarygodnych odczytów. 

Z nieoficjalnych informacji wynika, że wystąpiły obszary wody o bardzo złych warunkach tlenowych – na granicy przeżywalności, a miejscami nawet poniżej wartości krytycznych. Stada ryb przemieściły się jednak w górę zbiornika. To właśnie dlatego ich lokalizacja w poprzednich dniach była tak utrudniona. Dzisiaj wiadomo już, gdzie można prowadzić działania, a część ryb wróciła również bliżej zapory, dzięki czemu rozpoczęto odłowy. Pod zaporą ustawiono pompy natleniające wodę.

Ryby wyjmowane z sieci są transportowane łodzią pod zaporę. Tam za pomocą dźwigu opuszczane są zbiorniki ze świeżą wodą do których ryby są przenoszone, a następnie ładowane są do specjalnego samochodu. W natlenionych zbiornikach ryby przewożone są następnie do najbliższych wód – Wrzeszczyn i Perła Zachodu. Transport specjalistycznym sprzętem i zarybianie organizuje jeleniogórski Zarząd Okręgu. Temat traktują poważnie – nad wodą pojawiła się osobiście Dyrektor Biura ZO Pani Joanna Spychała. My również, jako Koło opiekujące się tą wodą, staramy się być obecni, obserwować sytuację i pomagać. Przy przenoszeniu i wypuszczaniu ryb działali i będą działać w przyszłym tygodniu – Michał Staniszewski i Tomek Kozar.

Miałem dziś okazję obserwować cały proces i, co ciekawe, ryby wypuszczane do nowych zbiorników są w całkiem dobrej kondycji. Z całego transportu padł dosłownie jeden leszcz. Kilka, może kilkanaście ryb padło jeszcze przed załadunkiem, przy odłowie około 400 kg ryb. Potwierdzone są również informacje, że część ryb zeszła sztolnią w dół rzeki. Obawiano się, że nie będzie to możliwe ze względu na kratę zabezpieczającą wlot do sztolni o oczkach 14 × 14 cm. Okazuje się jednak, że na odcinku rzeki w kierunku Wlenia obserwowane są ryby pochodzące z Pilchowic. To oczywiście dobra wiadomość, jednak znając realia i mając doświadczenia ze spuszczania Jeziora Czocha, padłe ryby mogą pojawić się za kilka dni. Wszystko zależy od szybkości działania i niestety, niesprzyjającej aury. Odłowy będą trwały przez weekend i w przyszłym tygodniu. Zwiększona zostanie ilosć łodzi rybackich, a transport ryb będzie prowadzony na bieżąco.

Internet zalany jest obecnie falą dezinformacji. Trochę celowo dla podbicia zasięgów, a przeważnie z powodu zwykłej niewiedzy. Wczoraj po publikacji filmu przez jednego z jeleniogórskich “influencerów” wędkarskich, nastąpił potężny wysyp hejtu. Do tego stopnia, że widoczna na filmie łódź z ichtiologami badającymi zawartość ustawionych sieci, potraktowana została jak łódź kłusownicza. Jacyś nadgorliwcy zamiast doczytać, zaczęli zawiadamiać policję. Jak nam tłumaczyła na miejscu sympatyczna pani policjantka z lwóweckiej komendy – takie zgłoszenia dostają regularnie, muszą na nie reagować, przyjeżdżają, marnują czas i paliwo, a zgłaszający często znajduje się wiele kilometrów od miejsca zdarzenia. Można się śmiać z głupoty internetowych “strażników”, ale ten patrol mógł być w tym czasie potrzebny zupełnie gdzie indziej.

Dlatego też, będziemy przygotowywać kolejne relacje oparte na rzetelnych, ale nie tylko oficjalnych danych, bez zbędniego “wygładzania” tematu, ale też bez nakręcania niepotrzebnych emocji.

JarekK

ALBUM ZDJĘĆ

ROLKA – WYPUSZCZANIE RYB