Kolejne informacje z Pilchowic – stan na 7 lipca 2026 r.

Rzeka Bóbr na odcinku od zapory w Pilchowicach do Lwówka Śląskiego praktycznie utraciła swoje funkcje biologiczne. Woda niosąca silnie zanieczyszczoną zawiesinę dociera obecnie do zbiornika pożwirowego w Rakowicach, gdzie rozpoczął się proces jej sedymentacji. Oznacza to, że z jednej strony zawiesina będzie negatywnie oddziaływać na organizmy wodne zasiedlające żwirownie, z drugiej natomiast zbiorniki rakowickie mogą przejąć znaczną część zanieczyszczeń, pełniąc rolę naturalnych odstojników i ograniczając ich transport w dół rzeki.

Martwych ryb praktycznie nie widać. Oficjalne dane dotyczące skali katastrofy nadal nie zostały opublikowane. Z wiarygodnych źródeł wynika jednak, że do tej pory zutylizowano około 21 ton ryb. Większość z nich padła wskutek niedotlenienia lub obrażeń mechanicznych odniesionych na kratach wlotowych sztolni obiegowej. Z nieznanych przyczyn inwestor nie zdecydował się na usunięcie tych krat w końcowej fazie opróżniania Jeziora Pilchowickiego.

Rzeka jest obecnie monitorowana przez pracowników firmy współpracującej z Tauronem, a padłe ryby są na bieżąco usuwane. Oficjalnie poinformowano o odłowie 2,2 tony żywych ryb przez zatrudnioną firmę. Nie wiadomo jednak, czy w tej liczbie uwzględniono również kilkaset kilogramów drobnych ryb uratowanych przez wędkarzy i przyrodników, którzy – widząc niewystarczające działania inwestora – weszli na teren budowy i przy użyciu podbieraków ratowali ostatnie żywe organizmy z gęstej zawiesiny spływającej z opróżnianego zbiornika.

Niestety, część uratowanych ryb nie przeżyła. W internecie pojawiły się zdjęcia martwych leszczy, przede wszystkim ze zbiornika we Wrzeszczynie. Wszystko wskazuje na to, że były one zbyt osłabione, aby oczyścić skrzela z drobnej frakcji mineralnej, która utrudniała wymianę gazową i prowadziła do ich stopniowego uduszenia.

W internecie publikowane są również zdjęcia ryb oraz bobrów, które padły w ostatnich dniach na odcinku Bobru pomiędzy Pilchowicami a Lwówkiem Śląskim. Nie ma jednak potwierdzonych danych, że śmierć bobrów była bezpośrednio związana ze skażeniem rzeki, choć zbieżność czasowa i okoliczności mogą na taki związek wskazywać.

Obserwowaliśmy również zjawisko ucieczki ryb z wody pozbawionej tlenu do dopływów. Strzeble, drobne pstrągi, kiełbie, głowacze, ślizy, kozy oraz inne gatunki gromadziły się w rejonie ujść potoków, poszukując lepiej natlenionej wody. Wędkarze usuwali przeszkody uniemożliwiające rybom wpływanie do dopływów, a w wielu przypadkach ręcznie przenosili je ponad progami wodnymi zlokalizowanymi w rejonie ujść. Uratowano wiele osobników gatunków podlegających ścisłej ochronie. Mnóstwo nie przeżyło. Trudno opisać jak wielką stratę przyrodniczą odnotowaliśmy w ostatnim okresie.

Nadal obowiązuje zakaz korzystania z wód Bobru, wprowadzony w związku ze stwierdzonym zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzi. Codziennie publikowane są wyniki badania jakości wód. W pierwszych próbach zaobserwowano przekroczenie norm zawartości rtęci o ok. 50 %. W kolejnych dniach nastąpił spadek tego parametru.

1 lipca z kolei doszło do drastycznego przekroczenia wyznaczonej inwestorowi normy zawiesin w spuszczanej wodzie. Operacja miała być przerwania w sytuacji przekroczenia 80 mg/l zawiesin. Tymczasem badania potwierdziły, że ilość zawiesin w pobranych próbkach wynosiła 10 000 mg/l. To oznaczało brak możliwości życia w warunkach jakie zapanowały w rzece. Organizmy wodne dusiły się nie mając możliwości pobierania tlenu z wody.

Cały czas warunki tlenowe są niedostateczne dla życia biologicznego rzeki. Chwilami widoczna poprawa ze względu na pojawiające się opady i niższe temperatury, podchytywana jest przez prasę i instytucje – mówi się o stabilizacji, co ma na celu uspokojenie silnego odzewu społecznego osób zainteresowanych środowiskiem naturalnym. Sprawą klęski ekologicznej na Bobrze zainteresowała się Prokuratura Rejonowa we Lwówku Śląskim – jest prowadzone postępowanie w sprawie, nikomu nie postawiono zarzutów.

Tauron prowadzi obecnie szeroko zakrojone działania mające ograniczyć skutki katastrofy, a zdaniem obserwatorów – skupiając się głównie na naprawie własnego wizerunku.

Na wylocie sztolni obiegowej ustawiono betonowe elementy mające spowolnić przepływ wody i wymusić osadzanie transportowanego materiału. Z dotychczasowych obserwacji wynika jednak, że rozwiązanie to nie zatrzymuje najdrobniejszej frakcji zawiesiny. Jest ona nadal transportowana z nurtem rzeki i intensywnie osadza się wszędzie tam, gdzie prędkość przepływu maleje – za głazami, filarami mostów oraz w naturalnych zagłębieniach koryta. W efekcie na znacznych odcinkach Bobru obserwowane jest intensywne zamulanie dna.

Kolejnym elementem prowadzonych działań jest zastosowanie czterech łopatkowych aeratorów zasilanych agregatami prądotwórczymi, których celem jest prawdopodobnie napowietrzanie wody. Urządzenia nie pracują w sposób ciągły, a ich skuteczność w warunkach szybko płynącej rzeki budzi poważne wątpliwości. Średnia wydajność aeratorów tego typu, deklarowana przez producentów, wynosi około 3 kg O₂ na godzinę. Oznacza to, że cztery urządzenia mogą teoretycznie dostarczyć około 12 kg tlenu w ciągu godziny, przy założeniu ich równomiernego rozmieszczenia oraz pełnego wymieszania natlenionej wody w całym przekroju rzeki.

Przy obecnym przepływie Bobru wynoszącym około 4 m³/s, czyli około 14 400 m³ wody na godzinę, odpowiada to teoretycznemu wzrostowi stężenia tlenu rozpuszczonego o około 0,8 mg O₂/l. W sytuacji, gdy deficyt tlenu okresowo osiągał około 5 mg O₂/l, rzeczywisty wpływ takich urządzeń na poprawę warunków tlenowych w rzece należy uznać za bardzo ograniczony.

Tauron zorganizował także Radę Społeczną, określając ją mianem “Okrągłego Stołu”.

Do rozmów zaproszono podmioty i osoby wyznaczone przez Tauron.

JarekK

ODŁOWY – ROLKA 1

ODŁOWY – ROLKA 2