Kolejne informacje z Pilchowic – stan na 30 czerwca 2026 r.
Po kilkudniowych upałach doszło do masowego śnięcia ryb. U podnóża zapory oraz wzdłuż brzegów zalega warstwa martwych ryb. Można szacować, że są ich tysiące. Kilka ton padłych ryb zostało już zebranych do worków typu Big Bag i oczekuje na transport.

Poniżej zapory rzeka przypomina gęstą maź. Na jej powierzchni unoszą się tysiące martwych ryb, wśród których wciąż widać konające niedobitki. Mniejsze osobniki rozpaczliwie szukają tlenu, dusząc się w płynącym szlamie. W niektórych miejscach tworzą się zastoiska pokryte jednolitą, białą warstwą padłych ryb. Fetor jest wyczuwalny nawet kilkaset metrów od rzeki.
Jezioro Pilchowickie przestało istnieć. W praktyce przestał istnieć również odcinek Bobru poniżej zapory – jako żywy ekosystem. Doszło do sytuacji, której spodziewaliśmy się wiele miesięcy temu, przed którą próbowaliśmy ostrzec. Gdy popełniano kolejne błędy, proponowaliśmy pomoc przy odłowach. Jak wspominałem w poprzedniej relacji, wszystkie inicjatywy wędkarzy były ignorowane.
W poniedziałek w internecie pojawiły się dramatyczne relacje znad rzeki, zdjęcia i filmy (LINK). Dla wielu osób ich wymowa była wstrząsająca. Krótki apel o pomoc przy odłowach spotkał się z bardzo szerokim odzewem. Przybyło kilkudziesięciu wędkarzy, nawet z odległych miejscowości. Do akcji dołączyła również Fundacja „Dziki Patrol”, a wsparcia udzieliła lokalna hurtownia wędkarska, zaopatrując nas w sprzęt niezbędny do odłowów.



Ratowanie ryb polegało na wyławianiu podbierakami ostatnich żywych osobników, które „oczkowały”, chwytając tlen z powierzchni szaro-brązowej mazi płynącej rzeką. Ryby trafiały do zbiornika typu Mauser z czystą wodą lub były bezpośrednio umieszczane w specjalistycznych zbiornikach transportowych na samochodzie Zarządu Okręgu, który został podstawiony na miejsce akcji.
Trudno opisać, w jak ciężkich warunkach przebiegała ta akcja. Odór i bezpośredni kontakt z wodą spuszczaną ze zbiornika skutecznie zniechęcały osoby bardziej wrażliwe. Namuliska pilchowickie, które właśnie na tym etapie opróżniania zbiornika trafiają do rzeki, stanowią ogromny magazyn osadów biologicznych pochodzących z Jeleniej Góry i górskich kurortów. Jeszcze większym zagrożeniem są jednak związki chemiczne nagromadzone przez dziesiątki lat działalności przemysłu chemicznego i zakładów papierniczych w zlewni Bobru. Nic dziwnego, że na miejscu pozostały tylko osoby najwytrwalsze i najbardziej zdeterminowane, ryzykujące nawet własnym zdrowiem.

Również w tym momencie Biuro Zarządu Okręgu PZW w Jeleniej Górze działało prawidłowo. Samochód do transportu ryb wraz z etatowymi pracownikami został podstawiony na czas i pozostawał do dyspozycji do zakończenia akcji. Odłowione ryby – przede wszystkim leszcze, okonie, płotki i sporadycznie węgorze i sandacze, trafiły do wyznaczonych wód powyżej Pilchowic. Ze strony spółki Tauron oraz wykonawcy remontu nie było zainteresowania prowadzonymi działaniami, ale co też istotne, nie utrudniano pracy zaangażowanym wędkarzom.

Dzisiaj około godziny 11.00 stwierdzono brak żywych ryb. Akcję odłowów zakończono.
Tauron wraz z wykonawcą remontu przystąpili do oczyszczania rzeki.

JarekK






