Kolejne informacje z Pilchowic – stan na 25 czerwca 2026 r.
Woda ze zbiornika odpływa obecnie sztolnią obiegową. Ze względu na bardzo duże stężenie zawiesin oraz związane z tym pogorszenie warunków tlenowych w korycie Bobru ograniczono przepływ do 4,5 m³/s. Spowolnienie zrzutu ma ograniczyć wypłukiwanie namulisk, a tym samym zwiększyć szanse przeżycia organizmów wodnych poniżej zapory. Jednocześnie zaobserwowaliśmy intensywny zrzut wody upustem dennym ze zbiornika we Wrzeszczynie. Można przypuszczać, że działanie to ma na celu poprawę warunków tlenowych w rejonie Pilchowic.
Poszukujące lepszych warunków do życia stada ryb przemieszczają się obecnie w środkowej części zbiornika oraz w rejonie widocznego dopływu wody, w okolicach starego młyna.
Pierwszy odłów, obejmujący około 400 kg leszczy, został przeprowadzony pod koniec ubiegłego tygodnia. Ryby przewieziono do zbiornika położonego powyżej Pilchowic. Był to, jak dotąd, największy sukces zespołu prowadzącego akcję, o którym informowałem w ubiegłym tygodniu.
Kolejne odłowy przyniosły już znacznie słabsze wyniki – od kilkunastu, może trzydziestu kilogramów ryb w ciągu weekendu do około 200 kg we wtorek, środę i czwartek. Są to rezultaty zdecydowanie poniżej oczekiwań, zwłaszcza że szacunkowa biomasa ichtiofauny zbiornika wynosi 20–30 ton, przy bardzo ostrożnych założeniach.

Sposób prowadzenia odłowów budzi poważne wątpliwości. Na wodzie pracuje jedna łódź obsługiwana przez dwuosobową załogę. Jednostka wyposażona jest wyłącznie w wiosła, co przy panujących upałach znacząco ogranicza jej możliwości działania. Sieci rozstawiane są głównie w rejonie zapory oraz cypla, podczas gdy obserwowane stada ryb przemieszczają się po znacznie większym obszarze zbiornika.
Sporadycznie wykorzystywana jest również druga łódź, wyposażona w silnik, który uległ awarii. W efekcie także ta jednostka porusza się wyłącznie dzięki sile mięśni. To właśnie z niej prowadzone są elektroodłowy. Pomimo wielogodzinnych obserwacji nie udało się zauważyć wyraźnych efektów tej metody odłowu.

Konieczne wyjaśnienie
Elektroodłowy nie mają nic wspólnego z kłusowniczym rażeniem ryb prądem. Prawidłowo wykonany odłów polega na podawaniu impulsów prądu stałego pomiędzy elektrodami. Powoduje to chwilowe oszołomienie ryb oraz ich przemieszczanie się w kierunku bieguna dodatniego. Ryby są następnie wybierane podbierakami, a po umieszczeniu w zbiorniku z wodą szybko odzyskują pełną sprawność. Jest to metoda od wielu lat z powodzeniem stosowana podczas odłowów prowadzonych na naszych potokach górskich.
Po wyjęciu z sieci ryby transportowane są łodzią do zbiornika typu mauser, umieszczonego pod zaporą. Zbiornik wypełniony jest zanieczyszczoną wodą i wyposażony jedynie w prowizoryczne urządzenie do natleniania. Tam ryby często przebywają przez wiele godzin, zanim zostaną przetransportowane dźwigiem na koronę zapory i przekazane do transportu zorganizowanego przez Zarząd Okręgu PZW. Samochód wyposażony w profesjonalne, natleniane zbiorniki z czystą wodą przewozi następnie ryby do miejsc ich wypuszczenia.

Niestety znaczna część ryb nie przeżywa już pierwszego etapu akcji, obejmującego odłów sieciowy oraz transport łodzią do zbiornika typu mauser. Proces ten przebiega powoli, a na łodziach nie ma zbiorników z czystą, natlenioną wodą, które mogłyby znacząco poprawić przeżywalność ryb.
Śnięte ryby trafiają do dużych worków typu Big Bag i są transportowane dźwigiem na koronę zapory, skąd odbiera je firma zajmująca się ich utylizacją. Z naszych obserwacji wynika, że ryb tych jest znacznie więcej niż tych uratowanych. Podczas jednego z porannych załadunków byliśmy świadkami wywozu około 1–2 ton śniętych ryb. Były to wyłącznie ryby, które padły podczas odłowów, transportu lub w nocy wypłynęły na powierzchnię.

We wtorek 23 czerwca 2026 r. Tauron zorganizował dwie dodatkowe łodzie. Ponieważ nie były one wyposażone w silniki ani obsługiwane przez załogi, przez długi czas pozostawały bezużyteczne. Zaproponowaliśmy zorganizowanie silników, dodatkowych jednostek pływających oraz zapewnienie bezpłatnej pracy doświadczonych sterników posiadających odpowiednie uprawnienia. Do pomocy zgłosiło się kilka zainteresowanych osób.

Naszym pomysłem było wyposażenie dodatkowych łodzi w zbiorniki z czystą, natlenioną wodą, aby zapewnić szybki transport ryb wyjmowanych z sieci. Po przewiezieniu odłowionych ryb jednostki mogłyby również pomagać w przemieszczaniu sieci w miejsca, gdzie aktualnie gromadzą się stada ryb. Rozmowy z przedstawicielami Tauronu zakończyły się podziękowaniem i deklaracją, że skorzystają jeśli będzie potrzeba. Jak widać, uznano, że takiej potrzeby nie ma, ponieważ z zaoferowanej pomocy nie skorzystano.
Pozytywnym zaskoczeniem spośród wszystkich podmiotów uczestniczących w akcji jest postawa Zarządu Okręgu PZW w Jeleniej Górze. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem okazję obserwować tak duże zaangażowanie i tak sprawnie zorganizowaną pracę. Do akcji skierowano specjalistyczny samochód wyposażony w profesjonalne zbiorniki z systemem natleniania. Czysta i chłodna woda pobierana jest wcześniej z rejonu Wrzeszczyna. Ryby trafiają do swoistego „tlenowego jacuzzi”, gdzie szybko odzyskują siły i – jeśli przetrwały wcześniejsze etapy odłowu oraz transportu – mają bardzo duże szanse na przeżycie.

Samochód pozostaje do dyspozycji praktycznie przez całą dobę. W ubiegłą niedzielę, po telefonicznej informacji, że powinien pojawić się na zaporze o północy, przyjechał punktualnie wraz z naszymi wolontariuszami oraz pracownikami etatowymi PZW. Dlaczego później przez wiele godzin oczekiwał praktycznie bezczynnie i wrócił niemal pusty, będzie jeszcze okazja opowiedzieć.
Czy jest jeszcze szansa na uratowanie ryb z Pilchowic? Wciąż wydaje się, że tak. Są to zwierzęta od lat przystosowane do trudnych warunków panujących w tym zbiorniku i wykazujące silny instynkt przetrwania. Wszystko zależy jednak od decyzji osób odpowiedzialnych za prowadzenie akcji. Najbliższy weekend oraz zapowiadane upały będą prawdziwym sprawdzianem skuteczności podjętych działań.
Tauron zaangażował wielu (mówi się o pięciu) ichtiologów. Wśród nich są osoby z tytułami naukowymi. Nie jest w tej sytuacji możliwe, aby akcja odłowu zakończyła się porażką. No, tak na logikę.
Konieczne wyjaśnienie kompetencji:
1. TAURON Polska Energia jest inwestorem odpowiadającym za całość realizowanego przedsięwzięcia, w tym za organizację odłowu ryb oraz skutki środowiskowe prowadzonych prac.
To inwestor zawiera umowę na realizację robót budowlanych, określa warunki wykonania zadania, kształtuje bieżące relacje z wykonawcą (NAVIGA-STAL Sp. z o.o. z Kiełczowa) oraz ponosi odpowiedzialność za przebieg realizacji inwestycji, w tym za sposób prowadzenia odłowów ryb, który obecnie obserwujemy.
2. Zarząd Okręgu PZW w Jeleniej Górze współpracuje z inwestorem i jednocześnie reprezentuje środowisko wędkarskie.
Na obecnym etapie jego podstawowym zadaniem jest odbiór odłowionych ryb, ich transport oraz wypuszczenie do wyznaczonych wód.
3. Koło Grodzkie PZW jest podstawową jednostką organizacyjną PZW, podlegającą Zarządowi Okręgu PZW w Jeleniej Górze.
Zrzeszamy największą grupę wędkarzy z Jeleniej Góry i okolic. Jesteśmy żywo zainteresowani ratowaniem ekosystemu Pilchowic – jako opiekun tej wody. Oferujemy bezpłatną pomoc przy prowadzeniu akcji ratowania ryb, a jednocześnie na bieżąco obserwujemy przebieg prowadzonych działań i przekazujemy informacje opinii publicznej. Działamy społecznie i niezależnie – nie jesteśmy sponsorowani przez żaden z wymienionych podmiotów.
Koło Grodzkie nie ma dostępu do szczegółowych informacji dotyczących prowadzonych odłowów. Nie uzyskaliśmy również zgody na wykonywanie zdjęć z terenu budowy. Dlatego wszystkie przedstawione informacje opierają się na własnych obserwacjach, wiedzy specjalistycznej oraz danych ogólnodostępnych.
Prosimy o niepowielanie fejków i niesprawdzonych informacji.
JarekK






